czwartek, 30 stycznia 2014

"Slonce jeszcze nie wzeszlo"


Ksiazka wlasnie wchodzi do ksiegarn.

Tu wczorajsza rozmowa w RDC:

http://www.rdc.pl/informacje/piotr-bernardyn-nie-widze-przekonywujacych-argumentow-za-energetyka-jadrowa-posluchaj/

kontakt do mnie:  spa179@hotmail.com

sobota, 4 stycznia 2014

Bunt elit

W najnowszym Tygodniku Powszechnym jest moj artykul o niepokojoach w Tajlandii pt. Bunt elit". Paradoks sytuacji w tym kraju polega na tym, ze to ci biedniejsi i slabiej wyksztalceni stoja na strazy demokracji, a elity chcialyby ja, chocby czasowo, zawiesic. Staralem sie wyjasnic dlaczego tak sie dzieieje


Tu tylko zajawka, calosc na papierze:

http://tygodnik.onet.pl/swiat/polityczny-kryzys-sie-poglebia/gwjv7






środa, 6 listopada 2013

Okladka

Zamieszczam okladke mojej ksiazki, ktora ukaze sie na pocz. przyszlego roku.

https://www.facebook.com/pages/Słońce-jeszcze-nie-wzeszło/234294150068703





niedziela, 20 października 2013

Zerkajac do New York Times'a

Ciekawy artykul w niespodziewanym miejscu. Oto 14.10.2013 r. ukazal sie editorial w The New York Times pt. “Fukushima Politics”. Dodajmy, ze to od tygodnia tekst na pierwszym miejscu z najczesciej polecanych z tej strony.

Dla mnie, tak jak i dla wielu interesujacych sie Fukushimia, tresc i sposob argumentacji nie niosa nadzwyczajnych nowosci. Nieskromnie powiem, ze o wiekszosci z tych rzeczy pisalem juz wiele miesiecy temu i znajda sie one w mojej ksiazce. Tylko ze to NYT- wielkie amerykanskie pismo, ktoremu w zaden sposob nie mozna przytknac latki ekologicznych oszolomow. 
Ponizej wklejam link i caly tekst po angielsku.

Objasniam na polski najwazniejsze fragmenty:

1. Glos bylego premiera Koizumiego przeciw atomowi b. sluszny. W Japonii nie odbyla sie zadna powazna debata o przyszlosci energetyki jadrowej. Komsja parlamentarna stwierdzila, ze Fukushima byla to bledem czlowieka.

2.Koizumi mowi, ze to najdrozszy rodzaj energii. Chodzi nie tylko o koszty dekontaminacji po Fukushimie, ale i odpady radioaktywne. Ich przechowywanie przez tysiace lat pochlonie majatek.

3. Nieprawda jest, ze brak atomu podcina wzrost jap. gospodarki. Na odwrot: przewrot w kierunku zrodel odnawialnych moze dac poczatek ruchowi spolecznemu, ktory wybije kraj z 2 dekad marazmu.

4. Wiekszosc Japonczykow jest ciagle przeciw e. jadrowej, 76% uwaza, ze sytuacja w Fukushimie “nie jest pod kontrola”

5. Rzad podtrzymuje, ze tragedia jest wynikiem wielkiego trzesienia i tsunami, ktore zdarzaja sie raz na 1000 lat, a rownoczensie przyznaje ze istnieje ryzyko 60-70% wielkiego trzesienia w najbardziej gesto zaludnionych regionach Japonii, w ciagu najblizszych 30 lat.

6. Kozimumi: jesli rzad zadeklaruje porzucenie atomu to “narod moze sie zjednoczyc i wykreowac “recyclable” spoleczenstwo ” jakiego nie widzial swiat”.

***
October 14, 2013
Fukushima Politics
By THE EDITORIAL BOARD

“Zero nuclear plants.” With this recent call, Japan’s very popular former prime minister, Junichiro Koizumi, is again in the limelight. His bold new stance challenges his protégé, Prime Minister Shinzo Abe, whose policies would restart as many nuclear power plants as possible (now all shut down), and even promote the export of nuclear reactors. Mr. Koizumi deems the pursuit of nuclear power “aimless” and “irresponsible.”

Japan should welcome Mr. Koizumi’s intervention and begin a healthy debate on the future of nuclear power that has not occurred in the two and a half years since the Fukushima disaster. The Japanese Diet did conduct an independent investigation, which concluded Fukushima to be a man-made disaster. But the investigation did not lead to serious parliamentary debate.

Mr. Koizumi, whose change of views is startling, shows that there is quite a split on the issue in the political class. As a pro-growth prime minister from 2001 to 2006, he was an enthusiastic proponent of cheap and clean nuclear power. Now he declares that it is the most expensive form of energy, citing not only the many billions of dollars needed to clean up Fukushima but also the unknown cost and method of dealing with nuclear waste.

He also criticizes the current government’s assumption that nuclear power is essential for economic growth. Ever the acute reader of political moods, Mr. Koizumi argues that a zero nuclear policy could be cause for a great social movement in a country still gripped by economic gloom after 15 years of deflation.

In the wake of Fukushima, one would think that the Japanese government could not restart nuclear power reactors without firm public support. Not so.

According to opinion polls, the majority of Japanese oppose nuclear power, even among supporters of the Abe government. A poll last week found that 76 percent of those surveyed said they did not think the Fukushima plant was “under control.” The government reckons the earthquake and tsunami that struck Fukushima is a once-in-a-thousand-year occurrence. Yet it also estimates that there is a 60 percent to 70 percent probability of a major earthquake and tsunami hitting the most densely populated coastline within the next 30 years. That coastline, dotted with nuclear power plants, reaches from Tokyo to the southern island of Kyushu.

Prime Minister Abe has been stressing the need to shed the deflation mentality for Japan to lift itself out of economic stagnation. Japan can certainly do with a change in attitude. Mr. Koizumi makes a compelling argument that if the ruling Liberal Democratic Party were to announce a zero nuclear policy, “the nation could come together in the creation of a recyclable society unseen in the world,” and the public mood would rise in an instant.

http://www.nytimes.com/2013/10/15/opinion/fukushima-politics.html?src=recg

sobota, 19 października 2013

Piatkowa demonstracja

Wczoraj odbyla sie kolejna "piatkowa demonstracja" przeciw energetyce jadrowej. Demonstracje odbywaja sie od wiosny zeszlego roku, co piatek wieczorem, niedaleko rezydencji premiera w Nagatacho. Poszedlem popatrzec. Polowa chodnika na dlugosci kilkuset metrow byla oddzielona wzdluz barierkami, za nimi stali demonstrujacy. Trudno oszacowac ile osob przyszlo: moze kilkaset, na pewno mniej niz tysiac. Z tym ze ja bylem tam tylko przez piewrwsze pol godziny, potem musialem isc, niewykluczone, ze liczba demonstrujacych jeszcze wzrosla.

Kilkaset osob na wielka metropolie to pewnie nieduzo, ale akcja odbywa sie juz bardzo dlugo, a poza tym w godzianch 18-20 w Tokio wciaz wiele osob jest w pracy. Na czele demonstracji stoi grupa kilku osob ubranych w czarne koszule z bebnami, oni nadaja rytm okrzykom, ludzie skanduja: "zlikwidowac cala energetyke jadrowa!", "chroncie dzieci!", "nie zaniczyszczac wody morskiej !" itd. W rekach trzymaja plakaty, transparenty, wiekszosc oczywiscie po japonsku, ale zdarzaja sie i angielskie napisy, jeden z dowcipniejszych: "Abe out of control"..(to o premierze rzadu).
Oprocz demonstracji piatkowych, co jakis czas ma rowniez miejsce wieksza demonstracja- na ogol w niedziele, zjawiaja sie wtedy znane osoby, celebryci, jest przemarsz z jednej dzielnicy do drugiej. Najblizsza 27 pazdziernika.

Policja jest zawsze obecna, ale przyglada sie wszystkiemu spokojnie, demonstracje sie juz zrytualizowaly (japonski rytulal ;)), jest spokoj, o osmej ludzie rozchodza sie do domow.

Nie wiem co bedzie z japonskim atomem. Obecne wladze (o wielkim biznesie nie wspominajac) chcialyby pewnie uruchmic sprawne elektrownie, ale trauma po Fukushimie jest wciaz gleboka. Zreszta nawet wiekszosc z tzw. realistow inaczej patrzy teraz na energetyke jadrowa: bez wzgledu na to kto zawinil, w jakim stopniu byl to efekt sil zywiolu, a w jakim ludzkiego bledu-w Japonii doszlo po prostu do wielkiego nieszczescia. Mozna byc wciaz zwolennikiem atomu, ale po Fukushimie trudno sie nim entuzjazmowac.

Nie przylaczylem sie w piatek do demonstracji. Moje sympatie sa chyba jasne, ale jesli japonska demokracja ma stac sie bardziej dojrzala "obywatelska", to Japonczycy powinni decydowac sami. Zadne ozdobniki w rodzaju pojedynczych bialych twarzy w tlumie nie sa do tego potrzebne. Ja swoje zadanie wykonalem starajac sie uczciwie i na swoja miare, opisac to co sie 11 marca 2011 i pozniej w Japonii wydarzylo. I gdy wczoraj rozmawialem z kilkoma demonstrujacymi to wlasnie o to mnie wiekszosc prosila, zebym te historie, tam daleko, dla nich w kraju o ktorym ledwo slyszeli, ludziom opowiedzial.

Zrobilem kilka zdjec-w wiekszosci niestety fatalnych. W Tokio robi sie teraz ciemno juz o 17-tej, a ja mialem tylko maly przenosny aparat. Zdjecia robione w grupie ludzi, w pospiechu wyszly w wieksozsci zamazane. Zamieszczam kilka lepszych;) 












poniedziałek, 14 października 2013

Fukushima cd.



Dawno nie pisalem o Fukushimie. Chyba nawet jednak ktos niezainteresowany tematem nie mogl sie w ostatnich tygodniach nie natknac na doniesienia o wyciekach radioaktywnych z terenu zniszczonej elektrowni. Paradaoks (o ktorym wielu wiedzialo jednak duzo wczesniej) polega na tym, ze dopiero teraz, grubo dwa lata od ataku tsunami, oczywiste staje sie, ze tragedia Fukushimy wcale sie nie skonczyla i trwac bedzie najpewniej przez dziesiatki lat.

Tym razem, zamiast wlasnego komentarza bede linkowal i wszystko, mam nadzieje, stanie sie jasne.

1. The New York Times mial ostatnio dlugi artykul i wkladke zdjeciowa z Fukushimy. Do obejrzenia w sumie 12 zdjec, a do przeczytania notki pod nimi.

M.in. o tym ze "rozwija sie tam kryzys humanitarny", ze "jest wciaz 83 tys. uchodzcow ze skazonych terenow", ze "wiekszosc zyje w zawieszeniu", i sa "niepewni przyszlosci, "albo ze ludzie zyjacy w tymczasowych miszkaniach, (raczej barakach) sa coraz bardziej zestresowani., ze sa klopoty z odszkodowaniami, a biurokraci umywaja rece itd. itp.

http://www.nytimes.com/slideshow/2013/10/01/world/asia/20131002-JAPAN.html?ref=asia&_r=0#1

a tu caly art.

http://www.nytimes.com/2013/10/02/world/asia/japans-nuclear-refugees-still-stuck-in-limbo.html?_r=0

2. Podam rowniez przykladowe artykuly z angielskiej wersji gazety Asahi Shinbun dotyczace Fukushimy, tylko od 8 pazdzernika (!) do dzisiaj:

8 X. Znaleziono wysokie skazenie z Tokio w poblizu miejsca, gdzie bedzie rozgrywana jedna z dycyplin olimpiskich 2020.
9.X. rzadzaca LDP zastanawia sie co zrobic z TEPCO (operator elektrowni)-jedna z propozycji podzielic te firme na mniejsze
10X. skazenie wody w oceanie obok elektrowni najwyzsze od dwoch lat
11.X. Japonia i IAEA beda wspolnie monitorowac  skazenie wody morskiej
12.X. ONZ poddaje w watpliowsc szacunki napromieniowania robotnkow w Fukushimie w pierwszych tygodnaich po awarii-moglo byc ono 20% wieksze
13.X. Tepco wykrywa podniesiona obecnosc radioaktywnego cezu w wodzie w poblizu elektrownii
14X. Jaczko, ex szef amerykanskiego regulatora atomowego mowi ze predko potrzebny system recylkulacji chlodzenia zniszczonych reaktorow wykorzystujacy skazona wode.
14.X. Dziesitki tysiecy prtotesutjacych przeciw atomowi w Tokio
14.X. Art. o malejacym morale wsrod pracownikow elektrowni w Fukushimie, stad wzrost bledow w ostatnim okresie. Ta tendencja bedzie rosnac.

To pobiezny komentarz, wobec tych opinii, ze w Fkushimie jest wszystko ok i zadnego kryzysu juz od dawna nie ma.

Na koniec zabawna informacja z tokijskiego podworka. Jakies dwa tygodnie temu byly premier Koizumi po wizycie w Niemczech i po doswiadczeniach Fukushimy stwierdzil, ze Japonia powinna zrezygnowac z atomu, kladac nacisk na nierozwiazny problem odpadow radioaktywnych. Opinia zaskakujaca bioroac pod uwage, ze to polityk kojarzacy sie z konserwatywnym skrzydlem rzadzacej LDP- tradycyjnie powiazanej z wlk. biznesem. Z drugiej strony zawsze slynal on (i za to byl lubiany) z tego, ze mowi co mysli. Po tej wypowiedzi odezwal sie jego syn, ktory jest czlonkiem obecnego gabinetu, twierdzac, ze to tylko opinia "taty" , a nie stanowisko rzadu i ze on osobiscie jest lojalny wobec premiera Abe. ;) A potem minelo kilka kolejnych dni i syn zabral glos ponownie, z tego co mowil wynikalo, ze on w zasadzie tez jest za innymi rodzajami energii )). Pewnie odbyl z papa rozmowe i, tak jak w konfucjanizmie byc powinno, wola ojca wziela gore nad stanowiskiem pryncypala ;) 







wtorek, 8 października 2013

Olimpiada





Jestem w Tokio, wypadaloby wiec napisac cos o decyzji przyznajacej temu miastu Olimpiade w 2020 roku
O ile nie wydarzy sie kolejna katastrofa naturalna, to da sie juz z grubsza przewidziec jak bedzie. Od ostrony technicznej i organizacyjnej wszystko zatem przebiegnie perfekcyjnie. Obiekty, ktore maja powstac-powstana i to przed terminem. Nowy stadion bedzie wspanialy, nowoczesny i tradycyjny zarazem. Japonia moze i ma potezny dlug publiczny, ale w porownaniu z tym wydatki na Olimpiade to smieszna suma. Sama dekontaminacja po Fukushimie pochlonie wiele miliardow dolarow.
Wiadomo tez, ze o ile nie zjawia chuligani (albo terrorysci) zza granicy, to bedzie bardzo bezpiecznie. (ultraprawica zostanie wczesniej uciszona, jesli trzeba to i przez jakuze) Japonczycy beda oczywsicie dopingowac swoich, ale z kultura, sa przeciez duzo mniej fanatyczni niz np. ich sasiedzi z Korei. Z pokora zatem beda przyjmowac wyzszosc zawodnikow zza granicy. Moze tylko bedzei mniej spontanicznie niz gdzie indziej, ale jak to zwykle w zyciu: cos za cos.

Wielu normalnych Japonczykow przyjelo decyzje Komitetu Olimpijskiego z radoscia, wielu nie spalo do rana (albo ustawilo budziki na wczesna godzine) by przezyc to na zywo, a potem mialo w oczach lzy.
A jednak, uznajac to wszystko, mi nie-Japonczykowi trudno wyzbyc sie ambiwalencji. A moze bedzie szczerzej, gdy napisze, ze przyjalem te dezycje dosc chlodno? Oto dwa glowne powody.

Po pierwsze Fukushima. Wiadomo ze sytuacja jest daleka od stabilnej. Teraz pojawi sie presja, by ten caly balagan jak najszybciej uprzatnac. Co prawda to juz nie te czasy, gdy dalo sie wszystko ukrywac, ale metody pracy i traktowania personelu w elektrowniach sa znane. Uciepria wiec, jak zwykle, prosci pracownicy, czesto zatrudniani dorywczo. Co jakis czas premier albo innych wysoki ranga polityk bedzie komunikowal swiatu, jak szybko wszystko wraca do normy. Jedyna nadzieja ze niezalezne media i moze eksperci zza granicy nie pozwola na lamanie prawa.

A druga rzecz, ktora budzi moj sceptycyzm (powinienem dodac: sceptycyzm naiwny) to chec odtworzenia nastroju, ktory panowal w Japonii po niedawnej katastrofie, czyli sterowanego odgornie zrywu calego narodu, tym razen po to, by zorganizowac olimpade, za ktora swiat bedzie podziwial Japonie. Pojawia sie slogany na kazdym kroku, edukowanie spoleczenstwa jak ma sie zachowywac w czasie Olimpady, jak traktowac obcych, wyuczone formulki w angielskim, a moze i w innych jezykach. A rownoczesnie zamilczanie wszystkich glosow, ktore osmielaja sie miec inne zdanie. Kto zglosi cien watpliwosci na temat olimpijskiego wysilku uslyszy pewnie ze nie jest prawdziwym Japonczykiem. Widze juz ten potezny mechanizm polityczno-medialno-biznesowy, ktorego trybiki stanowic beda wszyscy tzw. normalni Japonczycy. I tak bedzie przez wiele lat.

Pisalem o naiwnosci, bo przeciez wiem, ze inaczej pewnie byc nie moze. Taka jest po prostu Japonia z wszystkimi jej zaletami i wadami. Ale pomarzyc mozna: wolalbym wiec Japonie bez tego narodowego napinania sie, nawet dla szczytnej idei. Zeby bylo swobodniej, spokojniej, zeby wieksozsc Japonczykow sie zbuntowala i powiedziala establishmentowi: nie chce nam sie juz w to bawic.
Ale tak nie zrobia.

sobota, 5 października 2013

Po wakacjach.

Po dluzszej przerwie spowodowanej okresem letnim oraz szeregiem roznych turbulencji :) , otwieram bloga w nowym sezonie. Chcialbym wrocic do regularnego pisania na rozne tematy, ale pewne to w 100% nie jest. ;)
Na poczatek kilka zdjec. Tak sie sklada, ze ostatnio spedzilem kilka dni w Moskwie (po wielu latach) byla wiec okazja by choc troche przyjrzec sie miastu. Opisu (tutaj) sie nie podejmuje. Zajeloby to sporo czasu, a i nie wiem, czy starczyloby talentu na oddanie na czym polega dzisiejsza Moskwa...Moze zreszta jeszcze kiedys wroce do tematu, bo troche sie ostatnio mocniej Rosja interesuje.

Voilà: Москва * Moskwa * Moscow










piątek, 2 sierpnia 2013

Cocky Chinese: Eric X. Lee

Eric Lee mowi, ze Chinczycy dali sie zwiesc tylko raz, gdy ulegli zaczadzeniu marksizmem po 1949 r. z wszystkimi tego-znanymi (choc w Chianch tez przemilczanymi)-konsekwencjami. Drugi raz juz tacy naiwni nie byli-nie poddali sie wiec dyktatowi uniwersalnej rcepty na szczescie, ktora owladnela swiatem cwierc wieku temu, gloszacej ze ostatecznym spelnieniem dziejow ludzkosci jest kapitalizm i liberalna demokracja. Lee zestawia obie doktryny (demokracja i komunizm) jako wielkie uniwersalistyczne projekty wymyslone na Zachodzie i sadzi ze oba sa bledne. Ludzkosc nie rozwija sie w spospob linearny, a kazdy kraj ma prawo do swojego modelu. Chiny taki model wybraly i dlatego odniosly suksces. Jest to model wlasny- nie do powtorzenia gdzie indziej.

Tu jego niedawne wystapienie.

Pisalem niedawno o jego pogladach. Teraz wracam bo sa one jak ta drzazga, ktora haczy i uwiera. Wspominalem, ze Lee jest jednym z glosnieszych ostatnio na Zachodzie adwokatow chinskiej drogi. Od innych rozni go subtelna, ale znaczaca roznica: mowi on wprost, ze Chiny nigdy nie zaakceptuja demokracji opartej na powszechnych wyborach. Wielu innych biznesmenow, czy ludzi powiazanych jakos z establishmentem tak definitwnie drzwi nie zamyka. Demokracja? Moze kiedys w przyszlosci...
Tezy Lee brzmia efektownie i sa w duzej mierze oparte na faktach. Setki milionow Chinczykow wyszlo z biedy, a ludzie patrza z optymizmem w przyszlosc. Co wiecej, twierdzenie ze tylko w obecnym modelu taki sukces mogl nastapic-moze byc prawdziwe. Choc nie wiemy oczywiscie jak potoczylyby sie losy Chin gdyby po 1989 roku staly sie one demokracja.

Niektore argumenty Lee mozna od reki kwestionowac.

Czy model chinski istotnie jest tak unikalny? Sukces gospodarczy jest faktem, ale czy schody nie zaczna sie dopiero teraz? Chiny sa wciaz w duzej mierze krajem biednym, latwo popierac rzad, gdy gospodarka rosnie 8-10 procent rocznie. Co bedzie, gdy nadejdzie spowolnienie? Itd. itd.

Tym razem jednak interesuje mnie troche co innego. Jaka jest rola swobody wypowiedzi, wolnych wyborow- znanych nam wszystkich atrybutow demokracji? Czy sa to wartosci same w sobie, czy nie? Sa uniwersalnym przedmiotem emancypacji, aspiracji, czy nie sa?
Wezmy przyklad Korei Polnocnej. Jesli obralaby chinska droge rowoju- bez demokracji i odniosla sukces i gdyby na polwyspie koreanskim zaistnialy dwa panstwa rownie zamozne, ale jedno byloby demokratyczne, a drugie nie, to...w ktorym byloby lepiej zyc? Dla mnie odpowiedz jest oczywista. A co by powiedzial Lee? Czy moze byloby jednak i tak, ze w tej sytuacji (problem staje sie akademicki, bo dwoch identycznych okolicznosci nie ma), ktos jednak przeniesie sie na Polnoc? Biznesmieni lubiacy porzadek i mozliwosc forsowania projetkow bez ogladania sie na opinie publiczna? Zwykli ludzie, ktorych drazni obecna infantylnie-medialna demokracja?
Tylko dlaczego w takim razie wiekszosc chinskich milarderow ma podwojne obywatelstwo, chinskie z amerykanskim, kandayjskim, czy australijskim? Jakos (na (razie) nie slychac, by zachodni miliarderzy marzyli o emeigracji do pulsujacych pozytywna energia Chin.

Lee na potwierdzenie swoich tez, wspominal kiedys tez o Japonii-moze Japonczycy maja i wybory, ale popatrzcie: w istocie rzadzi tam ciagle jedna partia, Japonia jest quasi demokracja. Podobne opinie slychac czesto i od innych Chinczykow. Moja odpowiedz: Japonie znam dobrze, Chiny niezle i przy wszystkich zastrzezenach do japonskiej polityki (rzady biurokracji, korupcja, marionetkowi politycy) i mimo, ze pod wzgledem zamoznosci chinskie metropolie upodabniaja sie do japonskich: roznica jest radyklana. Wolnosc, nawet jesli nieuchwytna, po prostu jest. To sie czuje. W Japonii powiedziec mozna wszystko (moze za wyjatkiem krytyki cesarza;), politycy sa chlostani w mediach, prasa publikuje ciagle wskazniki popracia (dla Lee to choroba demokracji), internet jest nieskrepowany. W Chinach tego nie ma albo jest bardzo ograniczone.
Znane sa co prawda w historii przypadki zeslizniecia sie demokracji w dyktature, ale kazdy kto choc troche zna kraje Dalekiego Wschodu (Japonia, Korea Poludniowa Tajwan) wie jak wielka strata (dzis nie do pomyslenia) bylaby utrata demokracji dla ludzi tam mieszkajacych.

Ps. Dla jasnosci: lubie Chiny, lubie tam jezdzic, wiele rzeczy podziwiam, tylko ze potem znajduje w prasie np. takie rzeczy:

The president has even appeared to go out of his way to defend Mao’s legacy, despite periods of famine and political terror.

[...] The president’s remarks on Mao coincided with the release of a directive from the General Office of the Central Committee banning university discussion of seven topics: press freedom, judicial independence, universal values, citizens’ rights, civil society, cronyism and the party’s historical mistakes. The topics are among those most closely associated with political reform.
China’s Central Propaganda Department, Ministry of Education, and Central Communist Youth League made waves yesterday when they released a jointly developed a list of 100 books and a list of 100 movies, documentaries, and television shows that they plan to promote heavily among China’s youth. […]



[...]The first three books listed were Stories of Marx, China Has a Mao Zedong, and Zhou Enlai: the Early Years. Much like the language of the announcement itself, the list is heavy with Communist ideology and nationalism.


niedziela, 28 lipca 2013

Fukushima bez konca.

Ostatnio znow wysyp (zlych) wiadomosci z Fukushimy. Wlasciwie to juz norma, jednak oprocz waskiego grona zainteresowanych-na swiecie nikt o tym nic nie wie. Tym razem bedzie moze troche inaczej, bo w stol uderzyli eksperci zagraniczni.  

Otoz Tepco (operator elektrowni), pierwszy raz oficjalnie przyznalo, ze z elektrowni w Fukushimie wycieka do oceanu skazona woda. Wiele osob od dawna to podejrzewalo, jednak Tepco nigdy nie potwierdzilo informacji. Teraz mowi zas, ze “nie chcialo niepokoic spolecznestwa ”, dopoki nie bedzie calkowitej pewnosci. Biorac pod uwage dluga historie matactw tej firmy (jeszcze przed katastrofa), pewnie malo kto wierzy w te tlumaczenia, ludzie mysla raczej, ze dluzej nie dalo sie tego ukrywac. Wystarczy poczytac komentarze intrnautow.

Przyznaje jednak, ze ja nieco zaskoczony jestem. Zdanie o Tepco mam oczywiscie wyrobione od dawna, ale fakt, ze byla katastrofa, ze jest sie bacznie obserwowanym, powinno wzbudzic jakas refleksje. Nie dlatego, ze dyrekcja firmy przeszla moralne katharsis i postanowila zachowywac sie odtad rzetelnie. Nie-po prostu dlatego, ze latwiej byc teraz zlapanym za reke. Byc moze jednak te dwa i pol roku od katastrofy wystarcza, by sprawy zaczely powracac do status quo ante, tym bardziej, ze u wladzy znow jest LDP, partia mocno osadzona w establishmencie polityczno-biznesowym.

Dale Klein, byly szef NRC (amerykanski regulator) powiedzial w Tokio: “Wydaje sie, ze (Tepco) nie informuje Japonczykow (o tym co dzieje sie w elektrowni). Wasze (Tepco) zachowanie wskazuje, ze nie macie pojecia o tym, co robicie...nie macie planu, i nie robicie wszystkiego co w waszej mocy, by chronic srodowisko i ludzi”. I jeszcze “..jestesmy sfrustrowani waszym zachowaniem, odnosnie informacji o skazonej wodzie...”.

Czyli Tepco, ktore jest emblematycznym przykladem organizacji z samego jadra japonskiego establishmentu, zachowuje sie tak, jakby w Fukushimie nic sie ie stalo. A przeciez te male kamyczki: pojedyncze oszustwa, przemilczenia, korupcja-one w sumie skladaja sie na istote problemu, ktory stoi za katastrofa 3.11. 

Ch.Hobson z UN University, mowi ze w obliczu tych i szeregu innych zaniedban, panstwo powinno przejac bezposrednia kontrole nad Fukushima. Po prostu usunac calkowicie Tepco z terenu zniszczonej elektrowni. No tak, ale kto sie wtedy sprzataniem tego miejsca zajmie? Pewnie ludzie z innych firm energetycznych, ktore i tak sa z Tepco powiazane. Przypomnijmy, ze firma ta od ponad roku jest de facto znacjonalizowana i panstwo mialo dosc czasu by dokonac tam bardziej radyklanych reform. 

Mnie jednak cala ta historia prowadzi do jeszcze innej konkluzji. Nie chce tu zdradzac tresci ksiazki, ktora powinna ukazac sie za niecale dwa miesiace, ale zarowno w debacie, ktora sie po Fukushimie w Japonii toczyla, jak i w samym raporcie parlamentarnym poswieconemu katastrofie-duzo mowi sie o kulturowym podlozu tragedii: wlasnie o tej niecheci do informowania o zlych rzeczach, o lojalnosci wobec organizacji kosztem prawdy, a nawet bezpieczenstwa. Osobiscie, ostrozny jestem wobec takich jednowymiarowych interpretacji, ale gdy "again and again" podobne hisotrie wychodza na swiatlo dzienne, to kaza one przyjrzec sie tym argumentom na nowo.