piątek, 18 stycznia 2013

Samolot marzen




Biedna Polska. Tyle bylo wrzawy, puszenia sie, wygladania na pierwsze ladowanie- wszystko na zywo w transmisjach telewizyjnych. Dreamliner w koncu przylecial, ale nie bardzo chce fruwac dalej.
Wtedy te uniesienia budzily we mnie zazenowanie, teraz powinienem miec schadenfreude, ale czuje raczej niesmak. Pytam: jakie powody do dumy, jakie zaslugi ma kraj, ktory jako pierwszy w Europie zakupil u producenta nowy samolot? Na ogol jest tak, ze nagradza sie talent, wysilek, chocby pokonanie przeciwnikow w dowolnej kategorii-nauce, sporcie, najlepiej grajac fair.  A tu jedynym osiagnieciem ma byc wziecie na kredyt samolotu, co zrobic moze kazdy kraj, nawet 10 razy biedniejszy od Polski. No, chyba ze za osigniecie uznamy zakup przez firme, ktora tkwi w dlugach po uszy. Nie uwiodla mnie nigdy do konca ani malyszomania, ani nawet wzmozenie wokol Euro 2012, no ale mimo wszystko: Malysz jest nasz i stadiony tez.

Pisze o tym, bo na dreamlinery patrze z podwojnej perspektywy. W zeszlym roku Japonczycy jako pierwsi na swiecie odebrali taki samolot. I slowo daje, duzo mniej bylo z tym zawracania glowy niz w Polsce. Oszem, byla radosc, materialy w glownych wiadomosciach, ale pamietam tez dobrze wystapienie szefa Boeinga, ktory dziekujac Japonczykom mowil, ze bez nich ten samolot by nie powstal: 30 proc. techniki w Dreamlinrze jest made in Japan. To zmienia perspektywe.

Oczywiscie, obecne problemy z samolotem bija w Japonie. Raz, ze Japonczycy maja tych maszyn juz blisko 30 (zamowili ponad 100), dwa, akcje firm produkujacych podzespoly do Dreamlinera zaczely tracic ostatnio na wartosci. Jesli okaze sie, ze to japonskia technika winna jest usterkom, blamaz dla Japonii bedzie tym wiekszy. Tyle ze daje sie to racjonalnie wytlumaczyc, podobnie jak wczesniejsza radosc z bycia wspolautorem samolotu nowej generacji. W Polsce wyglada to troche inaczej.   

   

środa, 16 stycznia 2013

Skazenie radioaktywne


Czytam w prasie o problemach ze sprzedaza produktow rolnych z polnocnej czesci kraju, ludzie z Tokio i innych miast boja sie, ze moga byc skazone po Fukushimie. A chodzi o miejsca oddalone nierzadko 200-300 km od elektrowni. Kobieta, ktorej firma sprzedaje glony morskie, mowi, ze obroty od marca 2011 roku spadly o 2/3, mimo, ze badania nie potwierdzaja skazenia ponad norme. Sklepy, sieci supermarketow wola kupowac produkty w Korei Poludniowej albo Chinach, dotyczy to m.in grzybow, wasabi, owocow. Wielu konsumentow nie dowierza, ze oficjalne normy skazenia sa bezpieczne, poza tym zdarzalo sie, ze producenci z Fukushimy przyklejali dla swoich produktow etykiety z sasiednich prefektur.

Z drugiej strony, jest tez wiadomosc z 11 stycznia, ze ryz z Miyagi (prefektura sasiednia z Fukushima) jest dwukrotnie bardziej skazony cezem radioaktywnym niz przewiduje to norma. Takie wiadomosci pojawiac sie beda jeszcze przez wiele lat.

Ponizej link-swieze zdjecia z elektrowni w Fukushimie autorstwa TEPCO, niestety tylko z japonskim komentarzem, podobno angielska wersja tez jest, ale nie moglem znalezc.

http://www.tepco.co.jp/tepconews/library/movie-01j.html?bcpid=45149870002&bclid=347241149002&bctid=375249422002


Taiwan




Tajwanczycy protestuja, przez ostatni miesiac niemal na okraglo. Oczywiscie nie wszyscy, glownie przeciwnicy urzedujacego prezydenta, chca zeby ustapil, mimo, ze calkiem niedawno zostal wybrany na druga kadencje. Zarzuty, generalnie, dotycza braku kompetencji, nieradzenia sobie z gospodarka, ulegania Pekinowi itd.

Nic na to nie poradze, ale od jakiegos czasu przygladam sie Taiwanowi przez pryzmat Polski. Modna ostatnio u nas teoria postkolonialna powinna miec tym bardziej zastosowanie na Tajwanie, ktory, pomijajac wczesniejszy okres, najpierw byl japonska kolonia, a potem twarda reka rzadzil nim przez 40 lat rezim Kuomintangu gen. Chiang Kai-sheka, czyli nacjonalistow chinskich, ktorzy zbiegli na wyspe po przegranej z komunistami.

Choc nacjonalisci, jak wiekszosc mieszkancow wyspy, wywodza sie z chinskiego pnia kulturowego, postrzegani byli przez znaczna czesc jej mieszkancow jako cialo obce. Sytuacja zmienila sie nieco, gdy Taiwan stal sie demokracja, ale podzialy miedzy obydwoma obozami sa wciaz glebokie, konfrontacja bierze zwykle gore nad kompromisem. Skadinad Taiwan, a dokladniej jego autochtonska czesc, jest bodaj jedynym krajem w Azji, ktory ma przyjazne stosunki z Japonia. Po prostu wrogiem nr 1 byly komunistyczne Chiny. Ciekawa jest ta "mechanika" przyjazni i wrogosci w polityce miedzynarodowej. Dosc powiedziec, ze kazdza wizyta japonskiego premiera w slynnej swiatyni Yasukuni w Tokio (oprocz innych zlonierzy, czci sie tam tez zbrodniarzy wojennych), budzi furie Koreanczykow i Chinczykow z Pekinu, a byly prezydent Taiwanu Lee Teng-hui, wypowiada sie o zachowaniu japonskich politykow niemal pochlebnie. Japonczycy trzymali mieszkancow wyspy raczej pod butem, ale nikt nie zaprzeczy ze zrobili duzo dla jej modernizacji. Wielu starszych ludzi do dzis swietnie mowi po japonsku, i ma wiecej sympatii dla Japonii niz wobec Chin.

I Taiwan i Polska zaliczaja sie do tzw. third wave, czyli trzeciej fali demokracji o ktorej pisal Huntington- panstwa, ktore wybily sie na wolnosc na przelomie lat 80 i 90-tych. Tylko o ile w naszej czesci Europy, upadaly rezimy komunistyczne, czyli- z braku lepszego slowa-lewicowe, tam (i w innych krajach Azji), rzadzily wczesniej dyktatury prawicowo-nacjonalistyczne, czesto zmutowane z armia.

Mimo szkieletow w szafie, od pierwszych wolnych wyborow KMT (o zadnej zmianie nazwy partii nie bylo mowy), pozostaje sila dominujaca. Po pierwsze dlatego, ze dyktatorzy umieli kierowac gospodarka (u nas komunisci nie), po drugie, weszli w demokracje z silnych pozycji biznesowo-medialnych. Poza tym, gdy dawni opozycjonisci z DPP doszli w koncu do wladzy, mocno sie skompromitowali. Byly prezydent Chen Shui‑bian (z ladna karta opozycyjna) zostal skazany za korupcje i siedzi do dzis w wiezieniu.

Tak czy inaczej, wojna o pamiec wciaz trwa. W zaleznosci kto rzadzi, zmianie ulegaja nazwy ulic, pomnikow etc. DPP chcialaby pelnej suwerennosci, twierdzi, ze KMT uzaleznia wyspe od Pekinu, chcac, byc moze, przeksztalcic ja nawet w drugi Hong Kong. Wiekszosci spoleczenstwa nie odpowiada jednak tak ostra antychinska retoryka, wola status quo.

W ostatnia niedziele, 13-tego, przed palacem prezydenckim w Taipei, na zwienczenie calomiesiecznych demonstracji zebralo sie ponad 100 tys. osob. W tym samym czasie urzedujacy prezydent Ma Ying‑jeou, skladal w rocznice smierci kwiaty na grobie ostatniego dyktatora Chiang Ching‑kuo.

Na koniec cos ze swojej dzialki: demonstranci protestowali tez przeciw energetyce jadrowej. Na wyspie powstaje juz czwarty reaktor. Co ciekawe, i opozycja i rzadzacy, sa w zasadzie za odejsciem od atomu. Tajwan, podobnie jak Japonia, lezy na sejsmicznym obszarze, ludzie mocno przejeli sie Fukushima. Tyle ze, podobnie jak w Japonii, debata polega glownie na przerzucaniu sie skrajnosciami: przeciwnicy mowia, ze trzeba wylaczyc elektrownie, bo kraj czeka katastrofa, lobby atomowo-energetyczne zas, ze spowoduje to wzrost cen energii o 40% (przyklad Japonii uczy by do tych ostatnich szacunkow podchodzic z duza ostroznoscia).
 

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Fukushima cd.

Pojawily sie nowe wiadomosci z Fukushimy.
Okazuje sie, ze po awarii elektrownii znacznie wzrosla smiertelnosc wsrod osob z domow starcow w promieniu 20 km od elektrowni-czyli na terenach, ktore podlegaly ewakuacji.

Uniwersytet Medyczny z Fukushimy podaje, ze smiertelnosc przez pierwsze osiem miesiecy byla wsrod tych osob o 2,4 raza wyzsza niz w analogicznym okresie roku poprzedniego. Na przyklad zapalenie pluc bylo przyczyna 40 proc. zgnow, a rok wczesniej tylko 10 proc. W sumie, w pierwszych miesiacach po awarii zmarlo 295 osob starszych, a rok wczesniej 109. Zapewne zle zniesli ewakuacje, warunki w nowych miejscach nie byly komfortowe, dodac trzeba tez stres.

Mozna winic los: awaria na taka skale nie zdarza sie codziennie. Jednak wiele z tych osob mogloby jeszcze zyc, gdyby byly solidne plany ewakuacji. Tymczasem ewakuacja przebiegala w chaosie, starcy byli przerzucani z miejsca na miejsce. Obecne zalecenia mowia, by powstrzymac sie z ewakuacja do czasu, gdy nie jest znane docelowe miejsce nastepnego pobytu (chodzi przeciez czesto o ludzi przykutych do luzka)- do tego czasu nie powinno sie ich ruszac. Okazuje sie jednak, ze domy starcow nie mialy ani zapasow zywnosci, ani awaryjnego zrodla zasilania energii.

To kolejna lekcja z Fukushimy.

*

A pamietac tez trzeba o ponad 300 tys. ludzi, ktorzy nie mieszkaja w swoich dawnych domach (ofiary tsunami i Fukushimy). Wsrod nich jest wiele starszych i samotnych osob. Historia uczy, ze problemy-nazwijmy je egzystencjalne-zaczynaja pojawiac sie kilka lat po tragedii.

piątek, 11 stycznia 2013

Fukushima update

Czy ktos pamieta jeszcze o Fukushimie i tsunami w Tohoku? W marcu mina dwa lata od tragedii. Wiekszosc sadzi pewnie, ze wszystko juz wrocilo do normy. Oto kilka informacji z ostatnich dwoch miesiecy:

  • Tylko polowa pieniedzy z kasy panstwowej na odbudowe (w sumie ok. 750 mld. zl) zostala wykorzystana. Druga czesc, glownie ze wzgledu na paraliz biurokratyczny, lezy bezczynnie.
  • Z wykorzystanych funduszy, jedna czwarta poszla na cele zupelnie niezwiazane z tragedia, np. na polow wielorybow, albo jakies projekty na Okinawie, na drugim koncu kraju.
  • Pod koniec 2012 roku wciaz ponad 300 tys. osob bylo wysiedlonych, na skutek zniszczen po tsunami albo skazenia w Fukushimie.
  • Dzieci z prefektury Fukushima sa najbardziej otyle w calym kraju-skutek spedzania czasu w czterech scianach, rodzice boja sie skazonego srodowiska
  • Pod koniec zeszlego roku Tepco-operator elektrowni w Fukushimie, pierwszy raz przyznal, ze "brak zabezpieczen i zle nawyki staly za wypadkiem nuklearnym", czyli to, co znacznie wczesniej stwierdzono w raportach komisji parlamentarnej i rzadowej, oraz o czym od poczatku pisala (czesc) prasy.
  • Wiadomosc sprzed kilku dni. W Fukushimie na obszarach podlegajacych odkazaniu, wzdluz drog, na polach, leza worki ze zgarnieta ziemia i liscmi o wysokim skazeniu radioaktywnym. Wiele workow bylo wczesniej wrzucanych do rzek. Pisal o tym m.in. New York Times. Rzad przeprosil i obiecal wyciagnac konsekwencje. Robotnicy twierdza, ze czesto kazano im sprzatac tylko wokol urzadzen mierzacych skazenie, reszte terenu pozostawiajac nietknietym. 
Zatem nie wszystko jeszcze wrocilo do normy. Daleko do tego.







czwartek, 10 stycznia 2013

Kraj samobojcow

Pisalem poprzednio o nieszczesnikach w Korei, o samobojstwach. Los dopisuje ciag dalszy. To co ponizej wydarzylo sie kilka dni temu.

Cho Sung-min, lat 39, znany sportowiec powiesil sie w swoim mieszkaniu. Cztery lata wczesniej powiesila sie jego byla zona, Choi Jin-sil, najslynniejsza bodaj wtedy aktorka w Korei.

Pobrali sie w roku 2000, byl to w Korei “slub roku”, urodzilo sie dwoje dzieci. Rozwod nastapil cztery lata pozniej, obie strony zarzucaly sobie niewiernosc, Cho byl nawet aresztowany za rzekoma przemoc wobec zony.

Co pchnelo ja do samobojstwa? Mowi sie o kilku rzeczach. Depresja po rozwodzie, stres czy zdola samotnie wychowac dwoje dzieci-wczesniej stoczyla wygrana walke w sadzie z bylym mezem, o opieke nad nimi i majatek (to ona byla zamozniejsza strona).
Bezposrednim powodem moglo byc jednak co innego. W 2008 roku inny slawny aktor Ahn Jae-hwan odebral sobie zycie. W Korei rozeszly sie plotki, ze Choi wywierala na niego niustanna presje by splacil dlugi, ktore zaciagnal u mafii, Ahn nie poradzil sobie z zyciem w stresie.

Po samobojczej smierci Choi, zycie odebralo sobie wielu innych Koreanczykow, byli wsrod nich celebryci i zwykli ludzie- to czesty motyw w tym kraju, tzw. copycat suicide. Zrobil to tez w 2010 roku mlodszy brat Choi, znany piosenkarz, cierpial rzekomo na ciagla depresje po smierci siostry.

W 2009 roku, obcy mezczyzna skradl szczatki Choi bo jak twierdzil jej dusza kazala mu to zrobic.

Wedlug koreanskiej prasy, od smierci Cho kilka dni temu, samobojstwo popelnilo juz 9 osob, w tym oficer policji.

Na koniec liczby: 33,5 na 100 tys. Koreanczykow popelnia samobojstwo, co jest wartoscia najwyzsza w krajach OECD (srednia 12,8). Od 1997 roku, samobojstwo, z dziesiatego miejsca wsrod przyczyn zgonow, weszlo na pozycje trzecia, wsrod mlodych Koreanczykow jest na miejscu pierwszym. Program rzadowy z 2004 roku, zakladal spadek samobojstw o 20 procent w ciagu pieciu lat, faktyczne liczby mowia o 30 procentowym wzroscie.

niedziela, 6 stycznia 2013

W INDONEZJI

Ludzie lataja na Bali, ale o Indonezji wiedza niewiele, artykulow i komentarzy o tym kraju, poza turystyka, prawie nie ma.  To jednak z wielu powodow fascynujace miejsce: najwiekszy kraj Islamu na swiecie, ludnosc 240 mln i last but not least demokracja. Przypadek nadaje sie wiec do studiowania, chocby dla mieszkancow Bliskiego Wschodu, aczkolwiek, jak wszystkie podobne zestawienia, ma to swoje ograniczenia, religia jest tylko jednym z elementow kultury, liczy sie historia, struktura spoleczna, geopoliytyka. Polska, Bawaria, Filipiny, wszedzie tu dominuja katolicy, a jednak kazde miejsce sie rozni.

Patrzac na sytuacje panstw arabskich, Indonezja-kraj Islamu, prezentuje sie wyjatkowo korzystnie, tym bardziej ze chodzi o archipelag tysiecy wysepek, mozaike kulturowa i etniczna, ktora potrafila jednak  jakos odnalezc sie w demokracji, kraj sie rozwija.

Napiecia oczywiscie sa, takze na tle religijnym. Bardzo ciekawa byla debata w liberalnej prasie Indonezji o Bozym Narodzeniu: przychylna, z szacunkiem dla chrzescijanstwa, zastanawiano sie jak wiekszosc islamska ma sie do tego swieta odnosic. Jednak, jak co roku, wiele kosciolow w Jakarcie bylo w Boze Narodzenie otoczonych przez policje, obawiano sie incydentow, moze nawet zamachow. Istnieja prowncje, gdzie koscioly od dawna sa zamkniete, mimo obecnej tam chrzescijanskiej mniejszosci.

Z drugiej strony jest prowincja Aceh, jedyna z obowiazujacym Szariatem, ktorej przywodcy religijni zaproponowali ostatnio, by zakazac kobietom jazdy na motocyklach w klasycznej pozycji-nogi po obu stronach siedzenia- bo to nieprzyzwoite. Konczyny maja byc zlaczone i po jednej stronie, czyli tak, jak kiedys damy dosiadaly wierzchowcow.

Formalnie, raczej to nie przejdzie (co innego presja spoleczna), przyklad pokazuje jednak, jak nielatwo umiarkowanym wladzom Indonezji utrzymac kraj w rownowadze. Tym wieksze uznanie wiec za to, co udalo sie przez kilkanascie lat demokracji zrobic. Problemow w Indonezji jest ciagle masa: korupcja, fatalna infrastruktura, sporo biedy. Ale to jeden z niewielu krajow na swiecie, ktory w rok 2013 wchodzi z optymizmem, gospodarka idzie do przodu, podniesiono dwukrotnie place minimalna, szybko rosnie warstwa srednia.
Dobrze, ze na poludniu kontynentu pojawia sie kraj, mogacy od tej strony rownowazyc chinska potege.

sobota, 5 stycznia 2013

Szczescie w Korei

Przeczytalem, ze nowa prezydent Korei, pani Park (corka bylego dyktatora), chce dla swoich rodakow, by przede wszystkim byli szczesliwi. Teraz nie sa, wedlug roznych statystyk Koreanczycy doluja w rankingach optymizmu i szczescia. W ilosci samobojstw przescigneli dawno Japonczykow, co czwarty bodaj mlody Koreanczyk myslal o odebraniu sobie zycia.

Paradoks, bo Korea uchodzi przeciez na swiecie za przyklad sukcesu. Po latach upokorzen z rak silniejszych sasiadow, z biedy i traumy po wojnie domowej, Koreanczycy postawil na nogi nowoczesna gospodarke i prezna demokracje, a teraz spelnia sie jeszcze ich wielkie marzenie: dogonic, a najlepiej przegonic Japonie-dawnego ciemiezyciela. Japonskie giganty, jak Sony czy Sharp, chwieja sie dzis na nogach, a Samsung podbija najbardziej wymagajace rynki na swiecie. To troche tak, jakby samochody z Polski zaczely sprzedawac sie lepiej od niemieckich. Z tym, oczywiscie, ze Polska nie ma juz ani jednej wlasnej marki, a Hyundaie jezdza na wszystkich kontynentach, jeden z modeli wygral nawet ostatnio ranking na najlepsze auto w USA.  

To dlaczego sa nieszczesliwi? Samo sprzeganie wzrostu PKB z ludzkim szczesciem moze budzic watpliwosci, problem jednak na prawde zaczyna sie, gdy ze wzrostu gospodarki, nawet szybkiego, korzysta tylko czesc (mniejszosc) spoleczesntwa, a reszcie nie zyje sie lepiej, albo nawet gorzej. Ma to oczywiscie miejsce i w innych krajach, ale w Korei proces jest bolesniejszy, bo wszystko stalo sie w krotkim czasie: najpierw byl silny wzrost, z ktorego korzystali wszyscy, a potem-mniej wiecej od kryzysu azjatyckiego w 1997 roku-pekniecie. Jest roznica miedzy np. Hiszpania i Francja z jednej strony, a Korea z drugiej: tam mlodzi tez maja problemy ze startem zyciowym, trudno jednak powiedziec, ze gospodarki tych krajow sa w dobrej formie, od dawna balansuja raczej na granicy recesji. A w Korei wzrost jest solidny, przy znikomym (2-3%) bezrobociu. 

Jest za to cala generacja mlodych ludzi, ktorzy nie moga znalezc stalej pracy, a jesli juz to w malych firmach i na warunkach bez porownania gorszych niz oferuja wielkie chaebole jak Samsung czy LG. Lepsze to pewnie niz nic, jednak implikacje sa powazne, czasem bolesniejsze niz na Zachodzie. Przyczyn szukac trzeba tez w kulturze Korei.  

Relatywnie, to wciaz konserwatywne spoleczentwo, o utrwalonych oczekiwaniach spolecznych wobec mezczyzn i kobiet. Z chwila, gdy mlody mezczyzna nie moze znalezc pracy na etat, jego szanse na zalozenie rodziny pikuja. Raz, ze bardzo trudno bedzie mu znalezc partnerke (pomijaac strone materialna, jest presja przyjetych norm, wplyw jej rodzicow itd.), dwa, bedac tego wszystkiego swiadomym akceptuje z gory swoje polozenie. Rodzi to oczywiscie frustracje, u kobiet zreszta tez, bo, w reultacie, zyja obok siebie grupy singli, mezczyzn i kobiet, wiek zawarcia zwiazku malzenskiego sie opoznia, dzietnosc spada. 

Byc moze te rygory spoleczne uleglyby nieco rozluznieniu, gdyby panstwo prowadzilo aktywniejsza polityke socjalna, w tym prorodzinna. Tymczasem wsrod krajow OECD, mniej od Korei na public welfare wydaje tylko Meksyk (Francja 30% budzetu, Korea 9%).Tradycyjnie, to stabilna praca i rodzina gwarantowaly bezpieczenstwo socjalne, teraz coraz wieksza czesc spoleczenstwa nie moze na to liczyc. Ciekawe, ze w czasie ostatnich wyborow, nie tylko lewica, ale i (zwyciescy) konserwatysci, zapowiadali demokratyzacje koreanskiej gospodarki, zwlaszcza ukrocenie roli wielkich (rodzinnych) konglomeratow, ktorych sukces oparty jest czesto na dokrecaniu sroby drobnym podwykonawcom. Maja byc tez wieksze podatki dla najbogatszych, transfery spoleczne etc. Zobaczymy. Zwarcie wewnatrz establishmentu, miedzy polityka a wielkim biznesem, moze byc interesujace. Pani prezydent Park wzmocnic chce male i srednie przedsiebiorstwa, czyli, poniekad, wrocic do klasycznego kapitalizmu.

Ci, ktorzy wygrali wyscig o dobre posady, tez zreszta nie musza miec zycia uslanego rozami- o tym innym razem. Tutaj tylko krotkie wspomnienie. Dwa lata temu bedac w Seulu, ogladalem program w telewizji, jak wladze probuja walczyc z wysoka liczba samobojstw. Bohaterem odcinka byl dentysta w srednim wieku, ustawiony zyciowo, z prywatna praktyka, glowa rodziny. Wszystko byloby OK, gdyby nie to, ze utracil sens do dalszej pracy i zycia. Od dziecka byl jednym z tych malych Koreanczykow-prymusow, ktorzy wysilkiem swoim i rodzicow zmierzaja do wyznaczonego celu. Nikt nie pytal go, czy chce byc dentysta, sprawa zostala wczesnie przesadzona.  
Coraz czesciej mysli by odebrac sobie zycie. Zglosil sie o pomoc pod darmowy numer, czynny na okraglo, skierowano go do osrodka, gdzie sa oryginalne sposoby leczenia. Na filmie pan doktor wchodzi do trumny, zamyka sie wieko, pracownicy zaczynaja posypywac je piaskiem. Za chwile stop, wieko otwiera sie, czlowiek wychodzi, mowi, ze czuje sie lepiej: nie chce juz umierac. 

wtorek, 1 stycznia 2013

Filipiny

Filipiny

Rok weza

Rok weza.