sobota, 5 stycznia 2013

Szczescie w Korei

Przeczytalem, ze nowa prezydent Korei, pani Park (corka bylego dyktatora), chce dla swoich rodakow, by przede wszystkim byli szczesliwi. Teraz nie sa, wedlug roznych statystyk Koreanczycy doluja w rankingach optymizmu i szczescia. W ilosci samobojstw przescigneli dawno Japonczykow, co czwarty bodaj mlody Koreanczyk myslal o odebraniu sobie zycia.

Paradoks, bo Korea uchodzi przeciez na swiecie za przyklad sukcesu. Po latach upokorzen z rak silniejszych sasiadow, z biedy i traumy po wojnie domowej, Koreanczycy postawil na nogi nowoczesna gospodarke i prezna demokracje, a teraz spelnia sie jeszcze ich wielkie marzenie: dogonic, a najlepiej przegonic Japonie-dawnego ciemiezyciela. Japonskie giganty, jak Sony czy Sharp, chwieja sie dzis na nogach, a Samsung podbija najbardziej wymagajace rynki na swiecie. To troche tak, jakby samochody z Polski zaczely sprzedawac sie lepiej od niemieckich. Z tym, oczywiscie, ze Polska nie ma juz ani jednej wlasnej marki, a Hyundaie jezdza na wszystkich kontynentach, jeden z modeli wygral nawet ostatnio ranking na najlepsze auto w USA.  

To dlaczego sa nieszczesliwi? Samo sprzeganie wzrostu PKB z ludzkim szczesciem moze budzic watpliwosci, problem jednak na prawde zaczyna sie, gdy ze wzrostu gospodarki, nawet szybkiego, korzysta tylko czesc (mniejszosc) spoleczesntwa, a reszcie nie zyje sie lepiej, albo nawet gorzej. Ma to oczywiscie miejsce i w innych krajach, ale w Korei proces jest bolesniejszy, bo wszystko stalo sie w krotkim czasie: najpierw byl silny wzrost, z ktorego korzystali wszyscy, a potem-mniej wiecej od kryzysu azjatyckiego w 1997 roku-pekniecie. Jest roznica miedzy np. Hiszpania i Francja z jednej strony, a Korea z drugiej: tam mlodzi tez maja problemy ze startem zyciowym, trudno jednak powiedziec, ze gospodarki tych krajow sa w dobrej formie, od dawna balansuja raczej na granicy recesji. A w Korei wzrost jest solidny, przy znikomym (2-3%) bezrobociu. 

Jest za to cala generacja mlodych ludzi, ktorzy nie moga znalezc stalej pracy, a jesli juz to w malych firmach i na warunkach bez porownania gorszych niz oferuja wielkie chaebole jak Samsung czy LG. Lepsze to pewnie niz nic, jednak implikacje sa powazne, czasem bolesniejsze niz na Zachodzie. Przyczyn szukac trzeba tez w kulturze Korei.  

Relatywnie, to wciaz konserwatywne spoleczentwo, o utrwalonych oczekiwaniach spolecznych wobec mezczyzn i kobiet. Z chwila, gdy mlody mezczyzna nie moze znalezc pracy na etat, jego szanse na zalozenie rodziny pikuja. Raz, ze bardzo trudno bedzie mu znalezc partnerke (pomijaac strone materialna, jest presja przyjetych norm, wplyw jej rodzicow itd.), dwa, bedac tego wszystkiego swiadomym akceptuje z gory swoje polozenie. Rodzi to oczywiscie frustracje, u kobiet zreszta tez, bo, w reultacie, zyja obok siebie grupy singli, mezczyzn i kobiet, wiek zawarcia zwiazku malzenskiego sie opoznia, dzietnosc spada. 

Byc moze te rygory spoleczne uleglyby nieco rozluznieniu, gdyby panstwo prowadzilo aktywniejsza polityke socjalna, w tym prorodzinna. Tymczasem wsrod krajow OECD, mniej od Korei na public welfare wydaje tylko Meksyk (Francja 30% budzetu, Korea 9%).Tradycyjnie, to stabilna praca i rodzina gwarantowaly bezpieczenstwo socjalne, teraz coraz wieksza czesc spoleczenstwa nie moze na to liczyc. Ciekawe, ze w czasie ostatnich wyborow, nie tylko lewica, ale i (zwyciescy) konserwatysci, zapowiadali demokratyzacje koreanskiej gospodarki, zwlaszcza ukrocenie roli wielkich (rodzinnych) konglomeratow, ktorych sukces oparty jest czesto na dokrecaniu sroby drobnym podwykonawcom. Maja byc tez wieksze podatki dla najbogatszych, transfery spoleczne etc. Zobaczymy. Zwarcie wewnatrz establishmentu, miedzy polityka a wielkim biznesem, moze byc interesujace. Pani prezydent Park wzmocnic chce male i srednie przedsiebiorstwa, czyli, poniekad, wrocic do klasycznego kapitalizmu.

Ci, ktorzy wygrali wyscig o dobre posady, tez zreszta nie musza miec zycia uslanego rozami- o tym innym razem. Tutaj tylko krotkie wspomnienie. Dwa lata temu bedac w Seulu, ogladalem program w telewizji, jak wladze probuja walczyc z wysoka liczba samobojstw. Bohaterem odcinka byl dentysta w srednim wieku, ustawiony zyciowo, z prywatna praktyka, glowa rodziny. Wszystko byloby OK, gdyby nie to, ze utracil sens do dalszej pracy i zycia. Od dziecka byl jednym z tych malych Koreanczykow-prymusow, ktorzy wysilkiem swoim i rodzicow zmierzaja do wyznaczonego celu. Nikt nie pytal go, czy chce byc dentysta, sprawa zostala wczesnie przesadzona.  
Coraz czesciej mysli by odebrac sobie zycie. Zglosil sie o pomoc pod darmowy numer, czynny na okraglo, skierowano go do osrodka, gdzie sa oryginalne sposoby leczenia. Na filmie pan doktor wchodzi do trumny, zamyka sie wieko, pracownicy zaczynaja posypywac je piaskiem. Za chwile stop, wieko otwiera sie, czlowiek wychodzi, mowi, ze czuje sie lepiej: nie chce juz umierac.