czwartek, 28 marca 2013

Aborcja w Korei

W lutym ukazala sie w Korei Poludniowej ksiazka “Mialam aborcje”-osobiste relacje 25 Koreanek, ktore przerwaly ciaze. Nie znam koreanskiego, opieram sie wiec tylko na angielskich fragmentach i komentarzach-sa one jednak a tyle wymowne, ze mozna pokusic sie o wyciagniecie wnioskow.

Najpierw fakty. Obecna ustawa aborcyjna istnieje w Korei od lat 50-tych ubieglego wieku i przypomina polska, tzn. aborcja jest prawnie zakazana, sa jednak wyjatki: gwalt, wada genetyczna dziecka, zagrozone zycie matki. Mimo to, przez pol wieku, aborcja na zyczenie nie byla karana, zabieg, do 24 tygodnia ciazy, mozna bylo dokonac w wiekszosci szpitali i klinik calego kraju, szacuje sie, ze rocznie w Korei ma miejsce ok. 170 tys. razy. Sytuacja zmienila sie nieco kilka lat temu, gdy prezydent Lee zapowiedzial bardziej stanowcze egzekowanie zapisow ustawy. Tlumaczyl to troska o moralnosc publiczna, ale jego przeciwnicy widzieli w tym jeden ze sposobow na zaradzenie bardzo niskiej dzietnosci w Korei. W praktyce zmienilo sie tyle, ze rosnac zaczely koszty aborcji, nawet kilkakrotnie- dzis to wydatek 3-6 tys zl, inny jest takze stosunek niektorych lekarzy-poczucie, ze lamie sie prawo, wzroslo.

Pierwszym wrazeniem z wypowiedzi tych kobiet, jest fetyszyzacja seksu w Korei. Z jedej strony dominujaca norma spoleczna uznaje wspolzycie przed slubem za cos wstydliwego, z drugiej jest to powszechne. Miedzy jednym a drugim swiatem daje sie latwo balansowac, po prostu o pewnych rzeczach sie nie mowi, a mieszkanie na kocia lape jest nezwykle rzadkie. Problem zaczyna sie wtedy, gdy mloda, albo nawet i dojarzala kobieta zajdzie w ciaze bez slubu i wyjdzie to na jaw. W powszechnej percepcji oznacza to bowiem, ze kobieta ta jest latwa, nie potrafi kontrolowac swoich zadzy, a nawet oddaje sie perwersji.

Wypowiedz 20-latki: ‘Ludzie wspolzyja przed slubem. Przeciez to, ze zaszlo sie w ciaze nie znaczy, ze uprawia sie seks bez przerwy albo w perswrsyjny sposob, a jednak gdy dotyczy to niezameznej kobiety ma ona wielkie poczuczucie winy. Ludzie sa tacy konserwatywni i perwersyjni gdy chodzi o sex, jak slysza, ze jestes w ciazy, patrza na ciebie jakby chcieli powiedziec ..a ona robi to pewnie bez przerwy”.
Inna osoba: “Zaszlam w ciaze uzywajac naturalnych metod, wstydzilam sie powiedzc mu by uzwal prezerwatywy. Wydawalo mi sie, ze gdy sama bede nosic prezerwatywy bedzie to wygladalo jakbym bez przerwy myslala o seksie, a naklaniajac go, by ich uzywal oznaczaloby, ze jestm latwa, albo mam bogate doswiadczenie ” .

Dlatego wiekszosc kobiet, jesli nie moze szybko zalegalizowac zwiazku, decyduje sie na aborcje. Strach przed stygmatyzacja, rowniez narodzonego pozniej dziecka, jest zbyt duzy. Oczywiscie role graja tez wzgledy praktyczne-finansowy ciezar wychowania dziecka dla samotnej kobiety albo nawet pary mlodych ludzi jest na ogol zbyt duzy. Nie wiem jak w Korei, ale w Japonii nie ma nawet akademikow dla malzenstw z dziecmi, co dopiero dla samotnych matek. W ogole, Azjaci z Dalekiego Wschodu sa bardzo down to earth, gdy chodzi o zapewnienie stabilnosci ekonomicznej rodzinie. Pamietam swoje zdziwienie, gdy nagle uswiadomilem sobie, ze wielu z moich japonskich znajomuyh ma dzieci w odstepie czteroloetnim, by w przyszlosci nie nakladaly sie wydatki na uniwersytet.

Co ciekawe i wbrew panujacej (lansowanej?) opinii, wiekszosc aborcji ma miejsce w malzenstwach. Kobiety albo nie chca wiecej dzieci, albo decyduja sie na zabieg z powodow finasowych. Tak czy inaczej ciaza jest niezamierzona. Trudno o jakies uogolnienia, jedna z mezatek mowi np. ze zaszla w ciaze, bo maz nie lubi prezerwatyw, stosowali wiec metody naturalne. Pigulki antykoncepcyjne, choc dozwolone, sa rzadkoscia w Korei. Byc moze jest jak w Japonii, gdzie przez 30 lat ministerstwu zdrowia udalo sie blokowac rynek farmaceutyczny przed wprowadzeniem pigulek: mowiono o ich szkodliwosci dla kobiet, albo, ze doprowadzi to do rozwiazlosci i upadku obyczajow kobiet, w istocie chodzilo chyba o to, ze lobby medyczne chcialo utrzymac lukratywny przemysl aborcyjny. Pamietam tytul w gazecie kilka lat temu: “Aborcja wciaz srodkiem antykoncepcyjnym numer jeden w Japonii”. Dzis, choc dostepne, pigulki antykoncepcyjne sa rzadkie w uzyciu-awersja obyczajowo-medyczna jest ciagle obecna.

Jest jeszcze cos, co zwraca uwage w wypowiedziach bohaterek ksiazki: jezyk, inny niz na Zachodzie, jakim mowia o aborcji. Zgodne jest dojmujace poczucie zabicia wlasnego dziecka, odrebnego zycia wewnatrz siebie. Oczywiscie, we Francji czy w Szwecji, nie brakuje przeciwnikow aborcji, majacych identyczne motywacje. Tym nie mniej czesciej mowi sie tam o zarodku ludzkim, czyms co jeszcze nie jest czlowiekiem. W wypowiedziach Koreanek tego rozroznienia nie ma. Ich glosy nie zostaly chyba dobrane tendenycjnie-ksiazke wydala organizacja kobieca chcac zwrocic uwage na problem aborcji. Rodzi to pytanie, czy i do jakiego stopnia, jezyk wplywa na poczucie moralnosci.

Ponizszy cytat, 40-letniej nauczycielki z Korei, mowiacej ze nigdy nie zapomni o tym co zrobila, jest reprezenatywny: “Zyje z poczuciem winy, ze zabilam wlasne dziecko. Gdy tylko cos zlego mi sie przytrafi-poczucie winy wraca. Czuje sie, jakby spotykala mnie kara za to co zrobilam”. Nie wiem, czy ma to podloze religijne. W Korei jest co prawda 30 procent chrzescijan, ale w Japonii juz prawie w ogole ich nie ma. Czy nie jest wiec to bardziej naturalne, pierwotne skojarzenie, ze aborcja oznacza jednak zabicie ludzkiego zycia? Nie znam szczegolow historycznych, ale jesli tak, to w odniesieniu do Zachodu, bylby to ciekawy aspekt akulturacji i w pewnym sensie postwienia na glowie tradycyjnego rozroznienia miedzy Wschodem i Zachodem: przeciez to ludzie Wschodu mieli zyc w kulturze wstydu, a na Zachodzie w kulturze winy. Doznania Koreanek, zmagajacych sie samotnie z wlasny sumieniem, zdaja sie temu przeczyc.

Oczywiscie, nawet na Dalekim Wschodzie problem nie jest tak jednoznaczny. Aborcja w Japonii nie jest karana, matka moze po aborcji chodzic z poczuciem winy, ale istnieje chyba jakies powszechne zrozumienie, ze sytuacja jest inna, niz gdyby chodzilo o smierc nawet dopiero co narodzonego dziecka.