sobota, 6 kwietnia 2013

Mocarstwo

Na marginesie notki o Korei. Wczoraj przez godzine ogladalem program CNN poswiecony Korei Polnocnej. Za CNN nie przepadam, drazni hollywoodzka estetyka, bombstycznymi zapowiedziami kolejnych audycji, podkreconymi komentarzami, graniem na emocjach. Wiadomo: za wszelka cene ma byc porywajaco, nie wazne jak skomplikowany jest temat. 

Wczoraj wypowiadali sie najpierw amerykanscy eksperci z szacownych instytucji, przyznajac w wiekszosci ze niewiele wiedza co sie w Phenianie dzieje, a tym bardziej jakie sa intencje mlodego Kima. Potem byla dyskusja w studio i dwoje gosci-glowne asy CNN od spraw miedzynarodwych: Zakaria i Amanpour. To przykulo moja uwage. Amanpour chyba z dzieisiec razy, w goracej dyskusji, powtorzyla fraze, ze Ameryka jest swiatowym supermocarstwem, albo jedynym supermocarstwem na swiecie, co predestynuje i wymusza na niej zaangazowanie w konflikt koreanski.

Powtorzone z naciskiem kolejny raz, stawalo sie to nieznosne, zdradzajac, sam nie wiem, ignoracje? arogancje?, a moze jedno i drugie. Tak, USA wciaz maja by far najpotezniejsza armie na swiecie i najbardziej nowoczesna. Ale doprawdy, nie trzeba byc ekspertem, by wiedziec, ze relatywnie rola USA i armii tego kraju na swiecie maleje i bedzie malec. Ta sama fraza: America is the world's only superpower (period), 15 lat temu i powtorzona dzisiaj, choc nominalnie wciaz prawdziwa, ma jednak calkiem inny wydzwiek. Jest w tym cos niestosownego, a gdy pada z ust eksperta moze budzic niepokoj. Gdyby chociaz bylo, ze mimo wszystko jest ona ciagle swiatowym mocarstwem.

Amanpour nie zachecala bynajmniej do twardych krokow wbec Phenianu, raczej na odwrot. Chodzi o dobor slow bedacy odbiciem swiadomosci i o poczucie realizmu wplywowej w USA osoby.