sobota, 11 maja 2013

Roger Pulvers



Pisalem niedawno o zmarlym Donaldzie Richie, dzis kilka zdan o innym waznym obcym w Japonii. Roger Pulvers na szczescie zyje, ale z koncem marca przestal, po wielu latach, zamieszczac felietony w The Japan Times. Wiele osob traci tym samym mozliwosc regularnego obcowania z tym niewatpliwie interesujacym czlowiekiem. 
Pulvers, wnuk polsko-zydowskich imigrantow, urodzony w Kaliforni, w typowej rodzinie klasy sredniej, kilka razy w zyciu zachowal sie w sposob, by tak rzec, nietypowy. Po pierwsze nie zostal ani prawnikiem ani lekarzem, co bylo naturalnym wyborem w srodowisku w ktorym wyrastal. Poszedl na filologie rosyjska na Harvardzie. Potem, zafascynowany polska kultura, a zwlaszcza teatrem Kantora, nauczyl sie polskiego, pojechal do Polski, gdzie poznal Wajde i innych znanych tworcow. W polowie lat 60-tych laduje w Japonii i tu odkrywa swoje miejsce na ziemi. To druga z nietypowych decyzji. Pulvers nie tylko osiedla sie w Japonii i zglebia kulture tego kraju, ale obiera droge najtrudniejsza, uczac sie porzadnie japonskiego, w mowie i w pismie- potem publikowac bedzie w tym jezyku ksiazki i sztuki teatralne. Nawet dzis poslugiwanie sie japonskim na takim poziomie jest rzadkie wsrod obcokrajowcow, wtedy budzic musialo sensacje, moze nawet postrach-Japonczycy czesto niepewnie reaguja na obecnosc gaijinow (obcych) zbyt dobrze wladajacych ich jezykiem.
Wspominany juz Richie, choc swietnie mowil- nie potrafil jednak pisac i czytac po japonsku, z czego nie robil zreszta tajemnicy. Inaczej niz jego wielki poprzednik z przelomu XIX/XXw, Lafcadio Hearn, najwazniejszy chyba obcokrajowiec w Japonii, autor wielu ksiazek o tym kraju, ktory przybral nawet japonskie nazwisko. Hearn brak znajomosci japonskiego ukrywal podobno przed czytelnikami. Tymczasem Pulvers, bohater tej notki, nie tylko wypelniac zaczal role posrednika miedzy Japonia a swiatem zewnetrznym (to 99% propozycji jakie, nie liczac prostych prac, przewidziane sa dla obcych w Japonii), ale zajal istotne miejsce na japonskiej scenie kulturalnej, na rowni z Japonczykami. By dopelnic listy niekonwencjonalnych posuniec dodajmy, ze Pulvers zrzekl sie obywatelstwa USA (akt zawsze niemile widziany przez Amerykanow) i przyjal australijskie, byla to reakcja na wojne w Wietnamie. W Japonii urodzilo mu sie czworo dzieci, ktore poslal do japonskiej szkoly. Dopiero gdy zorientowal sie, ze duzo lepiej niz po angielsku, mowia po japonsku, zdecydowali z zona (Amerykanka) spedzic kilka lat w Australii.

Tyle tytulem wstepu. Rzeczywistym impulsem do zamieszczenia tego postu, jest nie tyle osoba Pulversa, ani nie to, ze przestal regularnie publikowac, co motywy jakie stac mogly za jego decyzja. Wiazac sie to moze z ogolniejszym pytaniem o konsekwencje bycia obcokrajowcem, zwlaszcza w kraju o calkiem innej kulturze. Zastanawiam sie, czy nawet w przypadku takiego weterana, kogos tak swiadomego jak Pulvers, nie zaistanial, dobrze skadinad znany, mechanizm zderzenia ze sciana obcosci, w kraju ktory jednoczesnie: jest swoj i nieswoj.

Mowi sie czesto, ze obcokrajowiec w Japonii (dotyczy to pewnie i innych krajow) przechodzi trzy fazy: fascynacji, ktora ustepuje miejsca nienawisci, czasem depresji, na koncu jest akceptacja albo zobojetnienie. Poszczegolne przypadki roznia sie na tyle, ze trudno czynic z tego sztywna regule. Hearn byl podobno rozczarowany pod koniec zycia do Japonii. Richie filtrowal wszelkie doznania przez swoj stoicki umysl, nie sadze wiec by miotaly nim uczucia. Andrew Nathan-inny wielki gaijin- twierdzi, ze Japonia sie po prostu od niego mentalnie odkleila (mieszkal juz wtedy w USA). Pamietam przejmujacy fragment jego autobigrafii. W czasie podrozy do Tokio wybral sie na pobliska gore Takao, byl w znanym sobie otoczeniu, o obyczajach tego kraju wiedzial wiecej niz przecietny Japonczyk i nagle poczul sie obco. Doznanie mogacei zmrozic krew w zylach. Pol biedy, gdy czlowiek ma dokad wrocic. A inni? Wystraczy poczytac angielskojezyczne portale w Japonii: ilu tam sfrustrowanych ludzi, nienawidzacych wrecz kraju, w ktorym musza jednak zyc uwiazani praca albo rodzina.

Roger Pulvers ma na szczescie dom w Australii, nie wiem jaka decyzje podejmie. Ale ton zniechecenia, nie tyle moze do kultury, co sytuacji polityczno-spolecznej w Japonii, byl ostatnio w jego publikacjach bardzo widoczny. Czare goryczy przelala chyba Fukushima. Jego pesymizm byl o tyle bolesniejszy, ze spadl nagle. Jeszcze niedawno oczekiwania byly calkiem odmienne. Najpierw, po pol wieku, udalo sie zlamac monopl partii rzadzacej LDP, potem nadeszedl 11 marca 2011- wielka tragedia, dajaca jednak szanse na nowe otwarcie. Pulvers stal sie przeciwnikem atomu, glownie, jak sadze, pod wplywem doniesien o korpucji, ktora przezarty byl swiat japonskiej energetyki. I oto niecale dwa lata pozniej Japonczycy, mimo ze w wiekszosc przeciw energii jadrowej, przywracaja do wladzy stara gwardie z LDP, nawet glosami mieszkancow Fukushimy. Co wiecej, wyglada jakby, przynajamniej na chwile, Japonia zlapala drugi oddech. Tyle ze odbywa sie to w atmosferze, z ktora calkiem Pulversowi nie po drodze. W Europie, uchodzilby on za zwyklego socjaldemokrate, w USA poglady sytuowaly go pewnie tam, gdzie zwolennicy Tea Party uzywaja slowa komunizm. A poza tym jest on idealista, a tacy ludzie latwiej rozczarowuja sie do okolicznosci. W Japonii tymczasem wraca znowu wybielanie wojennej przeszlosci, zas szanse na zmiane pacyfistycznej konstytucji sa obecnie najwieksze od kilkudziesieciu lat. Okropnie to banalne, ale wyglada na to, jakby kolejny raz Japonia nie chciala spelnic oczekiwan i marzen obcokrajowca, ktory oddal jej tyle zycia i tyle serca.  

Zalaczam linki do trzech pozegnalnych art. Pulversa. To jego spojrzenie na losy Japonii: przeszle, obecne i przyszle. Bije z nich gorycz, niezgoda na to, w jakim kierunku ida sprawy, choc dostrzec tez mozna swiatelko nadziei.



http://www.japantimes.co.jp/opinion/2013/03/31/commentary/last-post-japans-outdated-model-is-dead-long-live-the-emerging-vision/