wtorek, 21 maja 2013

Wszystkie amerykanskie reaktory do wymiany.

Dzis wrocam na chwile do postu o "renesansie atomu." by wyluskac tam z samego konca opinie Gregora Jaczko, bylego szefa NRC (amerykanski regulator energetyki jadrowej.)  Ta wypowiedz jest wazna, moze wrecz niezwykla,  a w Polsce nikt nie zwrocil na nia chyba uwagi, albo nie chcial tego zrobic...
Jaczko byl czesto pokazywany w japonskich mediach po 3.11. Wypowiadal sie wtedy standardowo tzn. w Fukushimie wydarzylo sie nieszczescie, ale sytuacja jest pod kontrola i wraca do normy, z drugiej strony zapewnial, ze elektrownie jadrowe w USA sa calkowicie bezpieczne. Tyle.

Jakis rok pozniej przyszla wiadomosc, ze Jaczko zrezygnowal. Wedlug poglosek poszlo o roznice zdan wewnatrz NRC na temat stanu bezpiecznestwa amerykanskich reaktorow. Oczywiscie nowe szefostwo NRC zapewnilo od razu, ze zadnego problemu nie ma.

I oto w kwietniu tego roku pojawia sie wypowiedz Jaczko z konferencji o energetyce jadrowej, na ktorej mowi, ze wszystkie 104 reaktory w USA maja powazne defekty bezpieczenstwa, ktorych nie da sie naprawic, powinny zostac wiec wycofane i zastapione nowymi.

Skad teraz ta konkluzja?

Jaczko: “Myslalem wiecej o tych zagadnieniach, przygladajac sie, jak firmy energetyczne, regulatorzy i cala spolecznosc zajmujaca sie bezpieczenstwem energetyki probuja zaradzic tym bardzo, bardzo trudnym problemom (w elektrowniach), ktore staly sie bardziej widoczne dzieki awarii w Fukushimie." I dodaje: "nalepianie kolejnych plastrow nie uleczy tego problemu"
 
Nie wiem dokladnie jak bylo, w komentarzach pod artykulem mozna przeczytac o politycznych motywacjach (jakich?) Jaczko. Ale widzialem film dokumentalny z prywantnej wizyty Jaczko w Fukushimie, nie tylko w elektrowni, ale w wielu okolicznych miejscowosciach, rozmawial z mieszkancami, ogladal porzucone wioski i byl (chyba na prawde) poruszony. Wyobrazam juz sobie zarzuty, ze to uleganie emocjom albo nawet sentymentalizm, bo przeciez "w Fukushimie nikt na skutek promieniowania nie zginal". Pomijajac wszelkie inne wymierne koszty awarii (setki milardow dolarow), to strach milionow ludzi przed promieniowaniem, w calej Japonii, byl, i w jakims stopniu wciaz jest, calkiem realny. Czy kalkulujac inwestycje w energetyke jadrowa, mozna ten czynnik calkowicie pominac?

Jeszcze raz link:

http://rt.com/usa/us-nuclear-reactors-should-replaced-592/