poniedziałek, 17 czerwca 2013

A co tam...



...na naszym atomowym froncie?;) 

Premier Abe wlasnie odwiedzil Warszawe, jednym z glownych powodow wizyty,o ile nie najwazniejszym, byla chec ubicia interesu atomowego, czyli sprzedaz Polsce (Europie Srodkowej) japonskiej technologii jadrowej. Nawet w Japonii nie wszystkim sie ten eksportowy zapal podoba, tym bardzjej, ze katastrofa w Fukushimie nie zostala do konca wyjasniona. Hiroaki Koide, znany dzialacz antynuklearny, z ktorym mialem okazje (w innej sprawie) ostatnio korespondowac-wrecz mnie za polityke swego rzadu przepraszal...

Wydaje sie jednak, ze i nasze wladze nabieraja coraz wiecej watpliwosci do atomowego programu. Moze nawet otwarcie by z niego zrezygnowaly, gdyby nie obawa, ze pojdze to na konto nieudolnosci obecnego rzadu, ktory ostatnio i tak nie ma sie przeciez za bardzo czym pochwalic. Natknalem sie kilka dni temu na taka opinie Jana Krzysztofa Bieleckiego: 
Sprawa jest zatem wciaz otwarta. Moim zdaniem stawianie/utrzymywanie elektrowni jadrowej moze miec tylko sens, gdy wymaga tego bezpieczenstwo enregetyczne kraju. Wszystkie inne tzw. zalety atomu sa co najmniej dyskusyjne.

A co z Japonia? Stawiam, ze po wyborach w lipcu Abe bedzie parl, by jak najszybieciej uruchomic przynajmniej czesc reaktorow. W nowym zarysie strategii gopodarczej rzadu pada nawet zdanie “the government united as one will make utmost effort to restart the nuclear power plants”. W zasadzie nie powinno to dziwic skoro ludzie glosowali na LDP-tradycyjnie zwiazana z wielkim (w tym nuklearnym) biznesem. Jednak sentyment przeciw atomowi w spoleczenstwie jest wciaz mocny, ostanio znow w Tokio demonstrowalo okolo 60 tys. ludzi. Wplyw na losy atomu beda mialy tez notowania Abego i jego polityki gospodarczej. Jesli utrzymaja sie na wysokim poziomie, to latwiej da sie tez przepchnac decyzje o uruchomeniu reaktorow. Jednak gdyby abenomics mialo wkrotce okazac sie klapa, to niezadowolenie spoleczne obejmie cala polityke wladz. Ostatnio, mimo wzrostu PKB, na strategii rzadu zaczely pojawiac sie rysy: yen gwaltownie fluktuuje, podobnie gielda- w oderwaniu od wszelkich fundamentow rynkowych.

Na koniec, zeby nie byc zawsze na nie, wspomnijmy o pozytywnym pomysle rzadu, ktory moglby wrecz zrewolucjonizowac japonska energetyke. Chodzi o linie przesylu. Dotad, Tepco i inni wielcy operatorzy, mieli nie tylko (prawie) monopol na produkcje energii, ale i na jej przesyl oraz dystrybucje. Maly producent mogl co prawda wytwarzac energie, ale trudno bylo mu ja sprzedac, bo Tepco windowalo ceny przesylu. Rzad Abego chcialby podobno to zmienic. Tyle ze lobby energetyczne bedzie sie bronic, bardziej moze nawet, niz przed likiwdacja atomu. Bo stawka jest wysoka: kruszyc zacznie sie potega dziesieciu operatorow monoplizujacych krajowy rynek energii.
Wystarczy znacjonalizowac linie przesylu, zapewniajac do nich wszystkim swobodny dostep- na rownych warunkach.