niedziela, 9 czerwca 2013

Turcja

Czytam doniesienia z Turcji. Profesor Sebnem Kalemli-Ozcan pisze, ze protestujacy skanduja "Demokracja bez wolnosci nie jest demokracja".  Zalezy jak zdefiniujemy pojecia. Warto jednak pamietac, ze Turcja jest demokracja, w tym sensie, ze Erdogan doszedl do wladzy i ja utrzymuje w wolnych wyborach. Pytanie dotyczy stosunku tureckiego premiera do wolnosci, np. mediow, tolerancji dla mniejszosci etnicznych i religijnych albo zsekularyzowanych mieszkancow wielkich miast. Paradoks demokratycznego wyboru polega na tym, ze skutkowac moze ograniczeniem wolnosci dla wymienionych grup. To jest sytuacja Bliskiego Wschodu. (Stad np. wsparcie, przez lata, Zachodu dla sekularnych dyktatur w tym regionie. Bano sie islamskiego fanatyzmu.). Problem silnych ludzi, ktorzy dochodza do wladzy w demokratycznych wyborach polega na tym, ze czesto maja zakusy, by wolnosc ograniczac, zwlaszcza, gdy zjawiaja sie z wielka wizja zmian. To poniekad przypadek Erdogana, ktory niemal doslownie, za pomoca buldozerow, taranuje droge dla wzrostu gospodarczego. Sukcesy w gospodarce wzmacniaja jednak na ogol klase srednia, ktora z kolei ma wieksze aspiracje wolnosciowe.
Swoja droga, prof. Ozcan rzuca nieco mniej korzystne swiatlo na sukcesy gospodarcze Turcji ostatniej dekady. Wzrost PKB byl, owszem, wysoki, Ozcan krytykuje jednak slabosc tureckich instytucji, a to one w dluzszym okresie przesadza o sukcesie. A poza tym, bylo to odbicie z relatywnie niskiego poziomu- nawet dzis, w roznych rankingach dobrobytu, wsrod krajow OECD, Turcja lokuje sie zwykle na ostatnich miejscach.
Przy okazji refleksja o wspolczesnych mediach. Nie jestem zadnym specjalista od Turcji, ale niemal wszystko co ostatnio o tym kraju w prasie czytalem mialo nad wyraz pozytywny wydzwiek. Turcje stawiano za wzor. Na facebooku zamiescilem wczoraj art. Jeffreya Sachsa (ten sam) z 29 maja-oczywiscie laurka, nawet sie nie zajaknal, ze cos moze byc nie tak.
Wspominam o tym, myslac rownoczesnie o Korei Polnocnej. Kilka tygodni temu wieszczono prawie wojne, dzien po dniu grzano temat w TV: zdjecia rakiet, napiete twarze, znowu zaskoczonych, komentatorow. Od kilku dni pojawia sie informacja, ze mlody Kim chce sobie ukladac stosunki z Poludniem, ma byc specjalna linia telefoniczna miedzy obiema stolicami itd. Oczywiscie, o tym sie juz tak szeroko nie mowi. Czekamy kiedy znowu zrobi sie goraco...