niedziela, 14 lipca 2013

Ciaza chciana, ale niemile widziana.

Dzis troche w podobnym co ostatnio klimacie.



Kilka dni temu w glownym wydaniu japonskich wiadomosci, w roli goscia wystapila znana lyzwiarka figurowa Miki Ando, mowiac, ze wlasnie urodzila dziecko, ale ze szybko zamierza wrocic do sportu. Wypadaoloby tylko pogratulowac i zyczyc sukcesow na kolejnej Olimpiadzie. Jest tylko jeden problem, a wlasciwie to dwa.

Okazuje sie, ze nieznany jest ojciec dziecka. Mozna by zapytac: co komu do tego? W Japonii ma to jednak znaczenie, o tyle, ze relacja “panna z dzieckiem”, jest tu czyms rzadkim, i to bez wzgledu na to, czy chodzi o osobe znana, czy nie-jest to raczej niemile widziane. Wiele ciaz konczy sie zapewne aborcja. Poniewaz w japonskiej tradycji, a zwlaszcza religii, trudno raczej doszukac sie jakies formuly, ktora wprost potepialaby potomstwo zrodzone “out of wedlock”, prawdopodonie stygmat ma swoje zrodlo w kwestiach socjalno-bytowych: samotnej kobiecie bylo kiedys niezwykle ciezko wychowac dziecko, bo nie miala na to po prostu pieniedzy. Potem, na przelome XIX/XX, wplyw mogla tez miec moralnosc chrzescijanska (protestancki purytanizm)-Japonczyc nigdy w wiekszosci nie stali sie chrzescijanami, ale niektore elementy obyczajowe zakorzenily sie tu calkiem mocno. 

Oczywiscie niemalo wspolczesnych Japonek (Miki Ando na pewno) mogloby sobie juz pozwolic finansowo na wychowanie potomka w komforcie, jednak w porownaniu z Zachodem, wiekszosc sie na to nie decyduje. Gdy sytuacja dotyczy zatem kogos tak znanego jak Ando, kraj jest poruszony, a media maja co przezuwac przez dobrych pare dni. Dla jasnosci-nikt tu wprost nie krytykuje lyzwiarki (nie brak tez na pewno Japonczykow, ktorzy jej po prostu gratuluja), jednak sposob opowiadania tej historii, rozlozenie akcentow, zawieszenie glosu w odpowiedni miejscu prowadza do wnioskow w bardzo okreslonym kierunku.

Znany tygodnik Shukan Bunshun zrobil nawet ankiete wsrod czytelnikow, pytanie nr 1: “czy popieracie ciaze Miki Ando?” , i drugie: “Czy wychowywanie dziecka nie przeszkodzi jej w przygotowaniach olimpijskich?” Sprawa ma wiec i drugi aspekt. Bedac znanym sportowcem, zwlaszcza z szansa na medal, czlowiek staje sie poniekad wlasnoscia spolecznosci, wobec ktorej ma obowiazki. Czy ciaza nie jest zatem przejawem egoizmu?

Shukan Bunshun tym razem chyba troche przesadzil-bylo sporo protestow, ankiete wiec skasowano i przeproszono czytelnikow (co z przeprosinami dla Ando?!). I to w zasadzie tyle. Historyjka jest jednak realnym opisem fragmentu japonskiej rzeczywistosci. Kto wie, jej nastepstwa moga miec w sumie jeszcze pozytywny obrot. Bo nawet jesli za ideal przyjac model rodziny, gdzie dziecko jest poczete w relacji malzenskiej (najlepiej szczesliwej), to wiadomo przeciez, ze nie zawsze tak jest. W Japonii nie ma praktycznie studentek z dziecmi (nie ma w ogole “rodzinnych” akademikow), co nie znaczy, ze mlode kobiety nie zachodza w ciaze...

Casus Ando -idolki, choc nietypowej (wczesniej np. zwiazana byla ze swoim rosyjskim trenerem-media wyweszyly jednak, ze to nie on jest ojcem), moze, chocby o milimetr, rozluznic gorset panujacych w Japonii obyczajow.



Ciaza chciana i niemile widziana.