czwartek, 24 lipca 2014

Korea 100 dni po katastrofie

Minęło 100 od katastrofy koreańskiego promu Sewol. Pisałem o tym szerzej kilka tygodni temu. Odnaleziono właśnie ciało poszukiwanego Yoo Byung-euna, faktycznego właściciela promu i głównego podejrzanego o spowodowanie katastrofy-chodziło o nagminne lekceważenie standardów bezpieczeństwa i korupcje. Okoliczności śmierci Yoo są nieznane, nie żył już od co najmniej kilku tygodni. Postępowanie trwa.
Katastrofa wstrząsnęła Koreańczykami. Nie tylko dlatego, że zginęło ponad 300 ludzi (w większości młodzież na szkolnej wycieczce), ale też z powodu tego, co wyszło na jaw przy jej okazji: skali zaniedbań w koreańskiej żegludze, chaosu akcji ratowniczej, powszechnej korupcji na styku biznesu i rządowej biurokracji.
16 podejrzanych o spowodowanie katastrofy, w tym kapitan, który na samym początku ewakuował się z tonącej jednostki, stoi dziś przed sądem. Nie ustają protesty bliskich ofiar domagających się całkowitego wyjaśnienia okoliczności katastrofy. Wczoraj zorganizowali oni w tym celu marsz, który dziś dotarł do Seulu.
Tymczasem trauma po tragedii przełożyła się na gospodarkę-wzrost PKB znacznie się obniżył, mówi się nawet o początku długotrwałej stagnacji.
Wracam do tego tematu także po to, by choć trochę urealnić obraz Korei Południowej, zwłaszcza w Polsce, gdzie stawia się ją powszechne za wzór do naśladowania. Robią to i politycy i media.
Koreę jest za co podziwiać, ale kraj ten ma swoją pokaźną działkę problemów, o czym nie raz już na tym blogu pisałem.



Ps. Dodajmy jeszcze, że od zatonięcia promu wydarzyło się już w Korei kilka poważnych wypadków komunikacyjnych. Powyższy link wspomina o dwóch, a ja dopisuje jeszcze wcześniejsze zderzenie pociągów w seulskim metrze.