wtorek, 21 października 2014

Nadzieja dla Indonezji

   

250 milionowa Indonezja ma nowego prezydenta. Po wygranych w lipcu wyborach, Joko Widodo zainaugurował wczoraj pierwsza kadencje. Choć dyktatura Suharto upadla ponad 15 lat temu i Indonezyjczycy kilkakrotnie wybierali już swoich polityków w wolnych wyborach, to żaden z nich nie wzbudzał takiego entuzjazmu jak Jokowi. Po części wynika to z jego osobowości: jest w naturalny sposób skromny, otwarty i po prostu sympatyczny. Jako burmistrz Jakarty, a kiedyś swojego rodzimego Solo, zrobił tez dużo dla zwykłych ludzi, wprowadzając np. powszechne ubezpieczenie zdrowotne czy pomagając w edukacji najuboższych. Znany jest z walki z korupcja.

Wyjątkowość Jokowi polega jednak i na tym, że jest on pierwszym prezydentem spoza skostniałego establishmentu Jakarty, który wyrasta jeszcze z ery Suharto. Zatemy pytanie, czy Jokowi będzie w stanie powtórzyć sukcesy lokalne w skali całego kraju, zależy również od tego, w jaki sposób sobie relacje z tym establishmentem ułoży.

Jokowi jest dzieckiem indonezyjskiej demokracji- wskoczył na szczyt dzięki poparciu ludu, ponad głowami establishmentu. Opozycja mająca większość w parlamencie może mu jednak teraz utrudniać życie. Ostatnio przegłosowała np. ustawę ograniczajaca mloda demokrację: burmistrzowie i prezydenci miast maja nie być już wybierani w wyborach bezposrednich, a przez członków lokalnych parlamentów (czytaj: miejscowe koterie). Jeśli Jokowi na prawdę chce ukrócić korupcje w Indonezji i uczynić system gospodarczy tego kraju bardziej przejrzystym i sprawiedliwym, to będzie musiał naruszyć wiele oligarchicznych interesów. Jeśli wypowie wojnę wszystkim-przegra. Potrzebne więc będą kompromisy.  

Pamiętać też należy o nierozliczonej przeszłości systemu Suharto, o represjach, morderstwach politycznych- liczba ofiar sięgać może nawet dwa miliony. Teraz dopiero otwiera się ku temu okazja. Główny rywal Jokowi w wyborach gen. Prabowo, był w tamtych czasach szefem służb specjalnych i ma krew na rękach. Przez wiele tygodni nie chciał uznać swojej porażki, teraz zaś przewodzi opozycji. Jeśli poczuje się zagrożony np. groźbą procesu, zrobi wszystko by nowego prezydenta utrącić. Już teraz krążą pogłoski o przymiarkach do impeachmentu.

Krotko mówiąc, przed Jokowi stoi na prawdę duże wyzwanie. Nie ma sensu rozbudzać zbyt wielkich nadziei, ale trzymać kciuki i cieszyć się dziś z tego wyboru warto. W Indonezji, a być może i w całej Azji płd.-wsch., pojawił się polityk jakiego dotąd tu nie było.

(Ja w każdym razie nie słyszałem, by któryś z indonezyjskich czy tajskich generałów był fanem heavy metalu ;) )